poniedziałek, 1 kwietnia 2013

A tak było na warsztatach...

Muszę się przyznać, że już dużo czasu minęło od warsztatów fotografii studyjnej skierowanych do amatorów fotografowania, którzy nie mieli okazji pracować w studio, a chcieliby dowiedzieć się jak ten temat ugryźć. Moja rola polegała na zapewnieniu ciuchów dla modelek. Nie wszystkie rzeczy są uszyte przeze mnie, niektóre są własnością modelek albo studia ChocoBerry.

Na początku z racji tego, że większość z nas była sobie obca było dość spokojnie i cicho, jednak w miarę upływu czasu atmosfera zrobiła się bardzo sympatyczna i wszyscy świetnie się bawili.
Bardzo miło wspominam tamto popołudnie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda nam się zorganizować takie warsztaty.

A dla was mam zdjęcia wykonane przez uczestniczki warsztatów Hanię, Irenę i Dorotę (której zdjęcia możecie podziwiać w niemal wszystkich postach jakie dodaję) oraz Pawła, który był pomysłodawcą i głównym organizatorem warsztatów.
Makijaże są dziełem Pauliny. A uroku zdjęciom dodają modelki Aneta i Paulina :)

Zdjęcia wykonane przez Hannę



Zdjęcia wykonane przez Irenę




Zdjęcia wykonane przez Dorotę





Zdjęcia wykonane przez Pawła





I jak podobają wam się zdjęcia?
Jak widać do stylizacji wykorzystałam moje wężowe spodnie i różową spódniczkę z koronką. Czerwona koszula jest moją własnością którą kupiłam kiedyś w sh właśnie z myślą o sesji zdjęciowej z jej wykorzystaniem.
Jeżeli chodzi o czarną skórzano-koronkową sukienkę to jest ona własnością studia i wpadła mi w oko, zresztą nie tylko mnie bo paulina gdy ją zobaczyła w moich rękach od razu zaznaczyła, że to ona chce mieć w niej robione zdjęcia :D

Mam nadzieję, że święta upłynęły wam radośnie i, że nie zabrakło bitwy na śnieżki :)

Pozdrawiam was serdecznie
M.J.

niedziela, 17 marca 2013

Własnoręcznie wykonana okładka na ...

w moim Przypadku na kalendarz 2013, ale w sposób jaki wam pokażę w dzisiejszym poście możecie np.
- ozdobić zniszczoną okładkę książki,
- zmienić okładkę zeszytu (bo wiadomo, że okładki zeszytów przeważnie nie zachwycają),
- nadać nowy wygląd pamiętnikowi
czy nawet przyozdobić album ze zdjęciami :)

Ale zanim pokażę wam jak zmieniłam mój kalendarz pragnę ogłosić, iż

wiosna idzie i budzę się do ż(sz)ycia!

Teraz już na miliard procent mój blog obudzi się z zimowego snu, ścieram kurz z maszyny i zabieram się do szycia, bo przecież muszę w czymś chodzić wiosną i latem ;) W głowie mam mnóstwo pomysłów (oby czas był dla mnie łaskawy i rozciągliwy na tyle bym mogła zrealizować wszystkie projekty) i biorę się do roboty. Dzisiaj nawet widziałam się z Dorotą i robiłyśmy zdjęcia nowej spódnicy w soczyście pomarańczowym kolorze, którą zaprojektowałam zimą, a uszyłam w minionym tygodniu :) Ale na razie ciiii... na post z tą spódnicą przyjdzie jeszcze czas :)

Powracając do kalendarza to szukałam... i szukałam... i szukałam kalendarza, który
- miał rozmiar "do torebki"
- był w niewygórowanej cenie
- był zaplanowany tak by jedna strona odpowiadała jednemu dniu tygodnia
- posiadał ładną okładkę

Niestety nie znalazłam kalendarza, który spełniłby wszystkie te wymagania, dlatego zakupiłam w Empiku (za 16zł) kalendarz, można powiedzieć bez okładki.




A do wykonania okładki wykorzystałam :
- tkaniny
- koronkę
- guziczek/ dżecik
- taśmę klejącą
- taśmę dwustronnie klejącą

Wykonanie:

Ułożyłam materiał na kalendarzu i na jednym końcu nakleiłam taśmę by móc przymocować tkaninę do wewnętrznej strony kartonowej okładki kalendarza (przód).

Następnie odcięłam zbędną ilość materiału by móc przykleić tkaninę do tylnej kartonowej okładki .

Kolejną czynnością jaką wykonałam było przecięcie tkaniny przy grzbiecie kalendarza i przyklejenie taśmy na górnym i dolnym brzegu tkaniny (by znów przykleić tkaninę do wewnętrznej strony kartonowej okładki kalendarza)

Tak będzie wyglądać okładka :) Czas na koronkę ...

Ucięłam kawałki odpowiedniej długości i ścięłam brzegi tak by później ładnie się połączyły

Przykleiłam koronkę, najpierw na górze i na dole później po bokach

Za pomocą taśmy dwustronnej przymocowałam dżecik...

I można by pomyśleć, że to koniec, ale jednak nie bo przecież od strony wewnętrznej kalendarz, a raczej jego okładka, też  musi się ładnie prezentować. Od strony wewnętrznej wyglądało to w następujący sposób:

Mogłam użyć jakiejś kartki (nawet zwykłej białej) którą przycięłabym do odpowiednich rozmiarów, ale jednak wykorzystałam puste kartki kalendarza - przykleiłam je za pomocą taśmy dwustronnej


I tak właśnie wygląda to krok po kroku :)
Gotowy kalendarz 2013 i egzemplarz z roku 2012 który był oklejany wycinkami z gazet ( bliżej można mu się przyjrzeć na starym blogu na onecie)




Co myślicie o tego typu ozdabianiu okładek? Robiliście kiedyś już coś takiego?

Pozdrawiam was serdecznie i do następnego postu ;)

czwartek, 27 grudnia 2012

Po długiej przerwie...

ostatni post wrzuciłam 19 listopada, bardzo dawno temu. Ostatnio czas ucieka mi jak woda przez palce. W końcu znalazłam pracę, niestety dotarcie do niej zajmuje mi 2 godziny (w jedną stronę!) chociaż jest to można by powiedzieć niedaleko - na drugim końcu miasta, jednakże przebicie się przez miasto (i przesiadki) zajmują sporo czasu, a sporą część muszę jeszcze pokonać pieszo... Pomimo tych dojazdów bardzo cieszę się z nowej pracy bo firma jest pełna sympatycznych ludzi, a i sama praca jest związana z moimi kwalifikacjami zawodowymi :)
Zastanawiam się teraz jak zorganizować moje blogowe życie i... na razie nie mam zielonego pojęcia, ale na pewno coś wymyślę :)
Póki co chciałabym wam pokazać spódniczkę, którą uszyłam po opublikowaniu poprzedniego postu. Spódniczka powstała ze... spódniczki :) Spódnica była na mnie za duża, więc wymagała zmniejszenia, poza tym chciałam dodać koronkowy akcent z takiej oto koronki:
Początkowo chciałam zrobić z tej koronki coś na kształt kieszeni, niestety nie znalazłam sposobu który odzwierciedliłby moje wyobrażenie owych kieszeni i postanowiłam po prostu wszyć kawałek koronki tuż pod paskiem spódnicy. Pomyślałam że spódnica bardzo fajnie będzie wyglądać z bluzką mojej siostry, którą w zeszłym roku kupiłam jej na święta (uszyję sobie taką bo bardzo mi się podoba, a w najnowszej Burdzie jest wykrój, który po małych zmianach będzie idealny by uszyć taką bluzkę). Bluzka jest jednak przezroczysta... uszyłam więc sobie koszulkę "w kolorze skóry", pokażę ją wam innym razem tak przy okazji, bo w tej chwili nie dysponuję zdjęciami.






  A tutaj jeszcze zdjęcie z moim etui w roli głównej :)

  Zdecydowałam, że mniej więcej od początku lutego będę wrzucać etui na aukcje na allegro więc będzie można je kupić, jeżeli ktoś chciałby wcześnie to proszę o e-mail ( piszę o tym ponieważ ostatnio otrzymałam komentarz od osoby zainteresowanej zakupem).



Wszystkie zdjęcia zrobiła Dorota

A ja mam na sobie:
Spódnica -   M.J.
Koszulka (właściwie niewidoczna) - M.J.
Bluzka -       New Yorker
Buty -          zakupione na ul. Półwiejskiej w Poznaniu

Torebka -     M.J.
Etui na telefon - M.J.

Uciekam planować jak rozwiążę problem z brakiem czasu na zdjęcia i odwiedzanie waszych blogów. Następny post na pewno niedługo się ukaże i będzie to coś co każdy będzie mógł sobie zrobić i z pewnością się przyda... jednym słowem, a raczej skrótem -  DIY :)

pozdrawiam i zapraszam na FACEBOOK



poniedziałek, 19 listopada 2012

W niej znajdziecie zawsze wszystko...

W czym można znaleźć wszystko? A może raczej "wszystko"? Nie wiem co przychodzi wam do głowy (możecie napisać w komentarzu), ale moim zdaniem taką cechę posiada damska torebka :) Szczególnie w tych o dużych rozmiarach można znaleźć wiele różnych przedmiotów poza portfelem, telefonem, dokumentami, pomadką, kalendarzem...

Naszła mnie chęć na uszycie torebki właśnie i... uszyłam. Niestety nie jest idealna, będę musiała troszeczkę pozmieniać stworzony przez siebie wykrój i sposób usztywnienia. Użyłam dość grubej flizeliny i niestety nie jest to najlepszy pomysł ponieważ teraz torebka strasznie się gniecie :(  Może któraś z was zna lepszy sposób na usztywnienie?
Uszyłam ją z koszuli zakupionej w SH, lamówki i koronki które kupiłam w pobliskiej pasmanterii oraz resztek wrzosowej koszuli.
Trochę główkowałam w trakcie szycia jak to wszystko dobrze pozszywać, niestety bez instrukcji co z czym po kolei zszyć praca trwa trochę dłużej, ale udało się. Jak już wspomniałam do ideału jej daleko, ale pomimo to postanowiłam się nią z wami podzielić :)





Dokonałam też, bardzo niewielkiej "przeróbki" spódnicy którą kupiłam w SH dawno temu. Miała z niej powstać sukienka, chociaż nie byłam pewna czy wystarczy mi na nią tkaniny więc ostatecznie skróciłam ją o ok. 15 cm i z racji tego, iż jest to czysty poliester zamiast podwijać "opaliłam" ją zapalniczką dookoła by się nie siepała. Z resztek zrobiłam kokardę i wykorzystałam spódnicę na sesji z Dorotą.
 Spódnica jest fioletowa w czarne groszki, a chodzenie z kokardą na głowie mając 23 lata - bezcenne xD

Ostatnio otrzymałam kilka wyróżnień, za które jestem bardzo wdzięczna, myślałam, że uda mi się dokonać przekazania ich w tym poście, jednakże muszę to przełożyć na post następny. Tymczasem zapraszam na fb

Pozdrawiam 
M.J.